Archive for Lipiec, 2006

Świętowit

Znany jest zapewne wszystkim smukły posąg czterościenny, podzielony na trzy poziomy.

Jeden egzemplaż znaleziony w rzece Zbrucz w obecnej zachodniej Ukrainie, znajduje się w Muzeum Archeologicznym w Krakowie. http://www.ma.krakow.pl/x/zdjecie/16

Czy wiecie czym on jest?

Czy wiecie co wyobrażają poszczególne jego części i płaskorzeźby?

na Sportowo 30 lip 2006 Komentarze są wyłączone

okrągły stół

Przy okrągłym stole jest 12 miejsc. Na niektórych miejscach postawiono

butelki z wodą, przy czym spełnione są następujące reguły:

- Każde dwa sąsiednie miejsca mają co najwyżej jedną butelkę,

- Każde trzy sąsiednie miejsca mają co najmniej jedną butelkę.

Na ile sposobów mozna rozstawić butelki zgodnie z tymi regułami?

Mile widziana odpowiedź również dla dowolnej liczby miejsc, nie koniecznie 12.

Przy okazji czy ktoś wie ile miejsc było przy Okrągłym Stole? W googlu znalazłem

tylko to że był 14-segmentowy i miał średnicę 8.8m.

Windsurfing 24 lip 2006 Brak komentarzy

Rybka , rybeńka….

weź filety z …….no może być z morszczuka posyp z jednej strony przyprawą do ryb a z drugiej majerankiem i bazylią oczywiście wcześniej posól, następnie ułóż na plastrach cebuli z odrobiną czosnku w folii aluminiowej i zapiecz. w trakcie zapiekania wrzuć na gorącą patelnię „warzywa na patelnię” Hortexu po usmażeniu zjedz wszystko razem.SMACZNEGO. czas przygotowania ok.20-25 minut.

na Sportowo 19 lip 2006 Brak komentarzy

O wkladzie IV RP w rozwój leksykografii

Temat – przyznaje bez bicia – egoistyczny. Jako ze konczylam jezykoznawstwo i interesuje mnie dyskurs polityczny, z zainteresowaniem sledze poczynania jezykowe glownych aktorow naszej sceny politycznej. Dusze ma cieszy zwlaszcza fakt, ze politycy nasi przemawiaja do ludu prostego nie tylko po polsku – pojawia sie tez niezwykle bliski memu sercu jezyk anglosasow, za ktorego uzycie nalezy podziekowac bylemu juz przemierowi Marcinkiewiczowi.

Juz pare miesiecy temu Wyborcza zajela sie kompletowaniem slownika IV RP – jego wersje znajdziecie ponizej. Zadania tego podjal sie tez Newsweek, ktorego slownik byl znacznie bardziej rozbudowany niz ponizszy.

Bure suki – mało oryginalny związek frazeologiczny ministra Dorna, użyty w odniesieniu do dziennikarzy „Financial Times”, którzy niedokładnie zacytowali ministra. Nerwowość Dorna jest zrozumiała, ale od razu „suki” i do tego „bure”…

Ciemny polski lud – według Tomasza Lisa tak o polskim społeczeństwie poza anteną wypowiadał się Jacek Kurski, zwany „bulterierem Kaczyńskich”. Kurski miał również uważać, że ten „ciemny polski lud” wszystko „łyknie”. „Dziadka z Wermachtu” lud przełknął, ale Kurski zapłacił za niego chwilowym przejściem w polityczną odstawkę. Ostatnio jednak wraca do łask, co w szczególności widać na sali sejmowej. Zaraz po „dziadku z Wermachtu” Kurski wylądował w ostatnim rzędzie, później przeniósł się do rzędu środkowego, a w czasie niedawnej, burzliwej debaty zasiadł obok samego prezesa Kaczyńskiego. Najwyraźniej Jarosławowi Kaczyńskiemu nie przeszkadzają poglądy Kurskiego. Zresztą jego brata bliźniaka cechuje równie niedelikatne podejście do rodaków czego dowodem jest sławne „spieprzaj dziadu”.

Cieniasy – majstersztyk premiera Kazimierza Marcinkiewicza odnoszący się do polityków PO. „Posłowie jednego z ugrupowań, którzy się nazywają… zaraz, syn na nich mówi „cieniasy”, znaczy te cienie, gabinet cieni” – mówił 14 lutego br. na konferencji prasowej wyraźnie rozbawiony premier. Z dalszej wypowiedzi wynikało, że „cieniasy” to członkowie tzw. gabinetu cieni Platformy, znani głównie z irytującego zwyczaju organizowania kilku konferencji dziennie. Przyjęło się jednak nazywać tak, pewnie dzięki chwytliwości nowego terminu, wszystkich działaczy PO. Tajemnicą premiera pozostanie, który z panów jest jego synem – Ciesiołkiewicz, Kamiński czy Bielan?

Kamasze – Straszak ministra Dorna na wszystkich niepokornych. „Wzięciem w kamasze” Dorn postraszył strajkujących lekarzy. Jak wiadomo w IV RP strajki mają utracić rację bytu (PiS zresztą wykreślił je ze swojego projektu konstytucji), bo wszyscy będą zadowoleni. Z tego względu minister Dorn doszedł do wniosku, że lekarze pochodzą z poprzedniej epoki – z III RP – i trzeba ich ekspresowo przysposobić do nowych czasów.

Komunistyczna Partia Polski – zdaniem Jarosława Kaczyńskiego to właśnie zlikwidowana w 1938 roku KPP rządzi w Polsce „układem”, a w szczególności Platformą Obywatelską i „Gazetą Wyborczą”. Historyczna KPP powstała w grudniu 1918 roku przybierając z początku nazwę Komunistycznej Partii Robotniczej Polski. Finansowana i w dużej mierze sterowana przez Moskwę do końca lat 20 zachowywała jednak pewną niezależność. Ostatecznie partia i jej działacze zostali zlikwidowani przez Stalina w 1938. Co zatem łączy PO i KPP? Absolutnie nic. Swoją tezę Kaczyński przedstawił jednak w Radiu Maryja, a jego słuchacze nie potrzebują dodatkowych wyjaśnień. Liczy się magia i moc słów takich jak: „bolszewik”, „komunistyczny”, „nazistowski” czy „liberalny”. Zawierają one tak duży ładunek emocjonalny, że słuchacze Radia z Torunia z łatwością zapamiętają: „liberałowie”(tak Kaczyńscy nazywali PO w czasie kampanii wyborczej) to „komuniści”!

Lumpenliberalizm – jedno z najoryginalniejszych pojęć PiS. Użył go Jarosław Kaczyński w odniesieniu do, jak mówił, „specyficznego ujęcia liberalizmu”. Zdaniem Kaczyńskiego ujęcie to powstało w III RP. „Szybko stworzono płaszczyznę współpracy między siłami postkomunistycznymi a częścią sił wywodzących się z obozu solidarnościowego” – tłumaczył powstanie „lumpenliberalizmu” prezes PiS. Pojęcie w oczywisty sposób nawiązuje do tzw. lumpenproletariatu – terminu wprowadzonego przez Marksa i Engelsa, a odnoszącego się do grupy społecznej odrzuconej przez wszystkie klasy społeczne, biednej i biernej.

Łże-elity – neologizm na topie. Pierwszy raz użyty w sejmowym przemówieniu Jarosława Kaczyńskiego 17 lutego 2006. „[...]stanęła tutaj do walki w zwartym ordynku, łże elita III Rzeczypospolitej” – mówił w wyraźnym uniesieniu Kaczyński. Od tamtego czasu „łże elity” wyprzedzają w rankingach popularności nawet ‘solidarną Polskę’. Marszałek Jurek tak tłumaczył sens nowego pojęcia: „Ta cząstka oznacza tyle, co ‘pseudo’”. Czyli „łże-elity” to po prostu „pseudo-elity”. Pojęcie odnosi się tylko do elit III RP.

Moherowe berety, aksamitne kapelusze – dwa pojęcia-klasyki, których znaczenia nie trzeba tłumaczyć. Warto natomiast przypomnieć okoliczności ich zaistnienia. „Moherowe berety” pierwszy raz pojawiły się w odniesieniu do starszych osób uczęszczających na Msze ks. Henryka Jankowskiego. Określenie spopularyzował jednak Donald Tusk mówiąc w czasie dyskusji nad expose premiera Marcinkiewicza, że „Polska nie jest skazana na [...] moherową koalicję”. Tusk musiał później przepraszać za swoją wypowiedź, co nie zaszkodziło samemu określeniu, które zadomowiło się w polskiej dyskusji publicznej. Powstała nawet piosenka zespołu „Big Cyc” pod tym samym tytułem. „Aksamitne kapelusze”, w sensie szeroko pojętych elit, miały stanowić odpowiedź Samoobrony na „moherowe berety”, ale szybko zostały zapomniane. Sam moher to wełna z kóz angorskich produkowana głównie w Afryce Południowej, Turcji, Australii i Stanach Zjednoczonych. Pochodzi z Tybetu. Według Władysława Kopalińskiego nazwa tej wełny wzięła się z arab. muchajjar dosł. doborowy, wyborny.

Pakt stabilizacyjny – umowa podpisana 2 lutego 2006 roku pomiędzy PiS, Samoobroną i LPR, a następnie uzupełniona aneksem 13 lutego. Jej wyjątkowość bierze się już z samej nazwy, gdyż wcześniejsze tego typu umowy nazywano po prostu „koalicyjnymi”. „Pakt stabilizacyjny” jest zatem czymś więcej niż tylko umową koalicjantów, jest paktem sygnatariuszy, którzy dążą do stabilizacji. Warto zauważyć, iż pozostający poza paktem mogą być uznani za jego przeciwników, a więc destabilizatorów. Wyjątkowość tej umowy objawia się również poprzez język jakim władza opowiada o niej społeczeństwu. Przemysław Gosiewski mówił ostatnio np. o „ciężkim złamaniu paktu” przez LPR, dając do zrozumienia, że występowanie przeciwko paktowi jest stopniowalne. Mamy zatem złamania paktu lżejsze i cięższe. W treści samego „paktu stabilizacyjnego” również pojawia się wiele smaczków. Sygnatariusze jako najgroźniejsze dla przyszłości Polski zjawiska wymieniają: „zmniejszenie liczby ludności, kryzys kultury i poczucia tożsamości jaki dotyka dziś nasz Kraj”. Należy przyznać, że krytykowana wszem i wobec partia rządząca akurat w tych dziedzinach wykazuje inicjatywę (patrz: becikowe, Narodowy Instytut Wychowania).

Przystawki – jedno ze złośliwych określeń dotyczących Samoobrony i LPR. Pochodzi z kąśliwego i bardzo popularnego kawału: Jarosław Kaczyński, Lepper i Giertych siedzą w sejmowej restauracji na Wiejskiej. Kaczyński mówi do kelnera: „Poproszę schabowy”. Na to kelner: „A przystawki?”. A Kaczyński: „Przystawki też wezmą po schabowym.”

Solidarne – przykład zawłaszczenia przez jedną partię dorobku tzw. Wielkiej Solidarności, a zarazem oczko puszczone do dzisiejszych związkowców. W PiS wszystko jest „solidarne”: rząd, polityka rządu, państwo itd. „Niesolidarni” są liberałowie.

Stabilizanci, stabilizatory – kolejne złośliwe określenia dotyczące Samoobrony i LPR. Swoje brzmienie zawdzięczają tzw. paktowi stabilizacyjnemu pomiędzy PiS, Ligą i Samoobroną. Z tego względu do ‘stabilizatorów’ zalicza się też czasem Prawo i Sprawiedliwość.

Stolik brydżowy, czworokąt – szczególny rodzaj „układu” utrzymujący się pomiędzy częścią polityków, wielkim biznesem, tajnymi służbami i przestępcami. Kaczyńscy chcą ten stolik wywrócić.

Totalna opozycja – określenie używane przez premiera Marcinkiewicza w odniesieniu do Platformy. Polega na skojarzeniu: „totalna” tzn. totalitarna, betonowa, bezmyślna itp. Pomysł niezły, a jednak nie przyjął się pomimo usilnego promowania przez Marcinkiewicza.

Układ – pojęcie niezwykle szerokie. Oznacza bliżej nieokreśloną grupę osób i interesów, które łączy wspólny cel – utrzymanie w polskim życiu publicznym ‘status quo’ i, co się z tym wiąże, zablokowanie wprowadzanej przez PiS „IV RP”. Trudno określić czym dokładnie jest „układ”. Władza daje natomiast do zrozumienia, że „układ” ma wiele twarzy. Marek Jurek na przykład dopatruje się go wśród części dziennikarzy. Natomiast Eugeniusz Majewski, związany z PiS sołtys wsi Bąkówka pod Piasecznem, działanie ‘układu’ dostrzegł w kontroli przeprowadzonej w jego sklepie, po tym jak nie przedłużył koncesji na sprzedaż alkoholu.

Yes, yes, yes! – sławny cytat z Kazimierza Marcinkiewicza cieszącego się z unijnego budżetu (17 grudnia 2005r.). Pokazał ludzką twarz Premiera, a mniej wyrobionym obserwatorom naszej sceny politycznej dał do zrozumienia, że Marcinkiewicz zna obce języki. Równocześnie niemiłosiernie obśmiany przez część komentatorów, przede wszystkim za brak naturalności. Sformułowanie „Yes, yes, yes!” weszło już do potocznego języka. Volkswagen wykorzystał je w swojej kampanii reklamowej. Czy Premier pobiera od Volkswagena tantiemy?

Zrodlo: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,5…70,3226296.html

Dlaczego akurat teraz ten temat? Bo wydarzenia ostatnich tygodni przyniosly nam kolejne pozycje slownikowe, ktore – moim zdaniem – nie moga sie NIE POJAWIC w updateowanych wersjach slownika. Oto one:

kartofle – powod choroby prezydenckiej, ktora doprowadzila do odwolania spotkania Trójkąta Weimarskiego

Tageskłamstwa – związane z kartoflami i innymi zlosliwie-jadowitymi komentarzami, opublikowanymi w niemieckim tabloidzie.

Drodzy Forumowicze, zapraszam do dodawania kolejnych pozycji, wraz z krotkimi opisami. Dzielo moze z tego wyjsc wiekopomne, jako ze IV RP dopiero sie rozwija i pewnie wielu ciekawych okreslen sie jeszcze doczekamy.

Windsurfing admin 15 lip 2006 Brak komentarzy