czyli marzenia głodnego człowieka
dzisiaj mam prozaiczne..żur grzybowy…opowiadałam dzisiaj o tym komuś i taka mnie naszła na niego ochota..jadłam go w -wie w takiej małej śmiesznej knajpce rybnej..do której podobno zjeżdża się cała w-wa…bo jest lokal i może nie rewelacyjny..ba! bardzo kiepski..ale jedzenie…jezuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu..poezja…zupa rybna …cudo..a żur grzybowy..z dużą ilością kiełbaski.jajek na twardo i borowików chyba..jezu…polecam każdemu śmiertelnikowi..żyć i nie zjeść takiego żuru.to jakby w ogóle nie żyć
btw w centum dowożą do domu