Mieszkam w starym domu, w którym straszy.
W jego murach rozlegają się trzy różne odgłosy: śmiech.
Zauważyłem, że niektóre moje działania mają wpływ na te głosy.
Gdy słychać jęk i zacznę grać na skrzypcach, to nic się nie dzieje.
Gdy jednak słychać śmiech.
Gdy zapalę fajkę - milknie płacz.
Gdy powiem pewne przekleństwo - rozlega się sardoniczny śmiech.
Ale gdy słychać śmiech już w chwili, gdy wypowiadam to przekleństwo, to odzywają się wszystkie trzy głosy naraz.
Gdy rozbrzmiewają śmiech, wkładając prawą rękę do kieszeni.
Gdy nie słychać ani śmiechu, jeśli ten było słychać).
Wykonywanie kilku z tych czynności naraz nie daje żadnego skutku.
W tej chwili brzmią wszystkie trzy głosy równocześnie.
Co mam zrobić, by głosy umilkły i nigdy więcej się nie odezwały?